niedziela, 8 grudnia 2013

Nieco o zagospodarowaniu przestrzennym

Na takie, a nie inne zagospodarowanie przestrzenne Gdyni wpłynęło szereg czynników i decyzji z minionych lat. Z grubsza rzecz biorąc można by podzielić je na historyczne, topograficzne, ekonomiczne i ludzkie. Wszystkie one, chociaż w różnym stopniu, wpłynęły na kształt miasta, jego niektóre funkcje, a w konsekwencji na jakość życia gdynian.

Niewątpliwym czynnikiem historycznym było włączenie w 1772 roku, tzw. Prus Królewskich do Prus (w wyniku I rozbioru Polski), czyli zagarnięcia przez mocarstwa całego Pomorza. Odtąd lokalna droga z Gdańska do Wejherowa i dalej na Lębork i Koszalin (tzw. szosa gdańska) stała się główną osią komunikacyjną dla północnej  części Prus, od Królewca po Berlin. Po stu latach, w 1871 roku, równolegle do tego szlaku pociągnięto kolej żelazną i szlak pocztowy. Konsekwencje tych działań nie wymagają komentarza. Dopiero późniejsze uruchomienie Magistrali Węglowej w relacji Śląsk – Gdynia, w pewnym sensie układ ten skoryguje.

Czynnik drugi, o którym wyżej wspomniałem to topografia albo raczej ukształtowanie terenu, które zdecydowało o tym gdzie zlokalizować port i miasto. Wystarczy rzut oka na mapę by dostrzec specyficzne położenie Gdyni z jednej strony ograniczonej wodami Zatoki, a z drugiej, pagórkowatym terenem Wysoczyzny Gdańskiej, wznoszącej się do kilkudziesięciu metrów nad poziom morza i znacznie pofałdowanym. Pamiętać też trzeba, że port zlokalizowano przy ujściu Chylonki,  a więc przyszłe baseny portowe i całą portową infrastrukturę trzeba było usadowić na piaskach i torfowiskach tzw. Pradoliny Kaszubskiej. To narzucało w znacznym stopniu technologię budowy, rzutowało na koszty, a także odcinało całą prawie Kępę Oksywską od Śródmieścia, z wszystkimi tego konsekwencjami odczuwalnymi do dziś...

Kolejny czynnik to ekonomia, bowiem o ile tereny pod budowę portu wykupiono od dotychczasowych właścicieli płacąc z państwowej kasy, o tyle wykup działek budowlanych pozostawiono w mieście w gestii prywatnej. To zrodziło spekulację gruntami, bałagan w zabudowie i chaos. Taki stan rzeczy sprawiał, że obok nowoczesnych, modernistycznych budynków stały kaszubskie, XIX wieczne chaty, bądź rozciągały się pola uprawne.

Nie wolno też zapominać o czynniku ludzkim, a konkretnie o roli decydentów mających wpływ na lokalizację budowanych obiektów, kompleksów i całych fragmentów miasta i portu. Wystarczy wspomnieć inż. Kwiatkowskiego, który główny akcent swojej działalności kierował na sprawę rozwoju portu. Ten mąż stanu słusznie bowiem uważał, że port będzie dla miasta rodzajem koła zamachowego w jego rozwoju. Stworzyło to dysproporcje w rozwoju. Miasto za portem nie nadążało.

W zasadzie do 1926 roku, a więc w czasie pierwszych lat budowy portu, miasto budowało się bez jakiegokolwiek planu. Dopiero w 1926 roku inż. architekt Adam Kuncewicz opracował plan urbanistycznej zabudowy Gdyni. Zakładał wtedy, że Gdynia w przyszłości liczyć winna 60000 mieszkańców. Nowy plan, z 1931 roku, zakładał już 150000 mieszkańców, a takie założenie wymagało korekty planu. Trzy lata później, w 1934 roku, zespół pod kierownictwem inż. Stanisława Filipowskiego dokonał ponownej korekty. Według tego planu Gdynia miała sięgać od granicy z Wolnym Miastem Gdańsk po Rumię, co jak wiadomo po latach nastąpiło.

piątek, 6 grudnia 2013

O przewodniku Bernarda Chrzanowskiego

Dzięki uprzejmości jednego z czytelników bloga stałem się posiadaczem niżej opisywanego przewodnika w wersji elektronicznej za co bardzo dziękuję.

Przewodnik Bernarda Chrzanowskiego z 1910 roku pt. „Na kaszubskim brzegu” jest niewątpliwie jednym z pierwszych tego rodzaju wydawnictw w języku polskim dotyczącym naszego, gdańskiego wybrzeża. Zdaje sobie z tego sprawę sam Autor, który na stronie 3 tego opracowania pisze: „Przewodnika po kaszubskim brzegu nie było dotychczas ani polskiego ani niemieckiego...”. Wymienia jednak przewodnik po ziemi kaszubskiej wydany w 1909 roku w Warszawie autorstwa Zofii Hartingh i jeszcze wcześniejszy, bo z 1888 roku, wydany w Pelplinie, przewodnik księdza Gołębiowskiego pt. „Obrazki rybackie”, który dotyczy jednak tylko półwyspu helskiego.

Jak by na sprawę nie patrzeć, przewodnik Chrzanowskiego z uwagi na swój zakres i sposób prezentacji uważać możemy że opracowanie pionierskie i wzorcowe, do którego przyszłości odnosili się inni autorzy z czasu międzywojnia jak i z okresu po II wojnie światowej.

Przyglądnijmy się więc nieco bliżej konstrukcji przewodnika. Na wstępie Autor podaje kilka słów od siebie, a już dalej rozdziale pt. „Literatura”, na kilku stronach przytacza autorów i tytuły z zakresu objętego opracowania, zarówno niemieckich jak i polskich autorów.

W rozdziale 3 noszącym tytuł „Wiadomości ogólne” porusza takie sprawy jak historia naszego regionu, sprawy z zakresu etnologii i demografii, oraz stosunki społeczno – polityczne.

Rozdział 4 to właściwy przewodnik po naszym wybrzeżu. W tym miejscu po uwagach wstępnych, autor omawia kolejno nadmorskie wioski łącznie z osadami na Półwyspie Helskim. Opis wycieczek proponowanych przez Autora rozpoczynają Kolibki, a kończy Rozewie. Poza opisem tras turystycznych, podana jest zwykle krótka historia danej miejscowości, aktualny w owym czasie opis zabudowy oraz prezentacje krajobrazu.

Przewodnik kończą fotografie autorstwa Chrzanowskiego, na samym końcu jest mapka dzięki której można odbyć wycieczki zaproponowane przez Autora.


W następnych wpisach na blogu postaram się bliżej przedstawić obraz Gdyni i Oksywia oczami Autora przewodnika.

środa, 4 grudnia 2013

Początek MZKS „Arka”

Ten Klub Sportowy na trwałe wpisał się w dzieje naszego miasta. Dla wielu Polaków „Arka” to synonim Gdyni i dla wielu, nasze miasto kojarzy się właśnie z tym Klubem Sportowym. Dla nas mieszkańców Gdyni „Arka” to trwały element naszego lokalnego patriotyzmu. Gdynianin, nawet nie będąc kibicem tego Klubu, bądź jego fanem, cieszy się z każdego zwycięstwa  „Arki”, a martwi się jego porażką.

Ostatnio często na ulicach miasta spotkać można młodych mężczyzn w niebieskich kurtkach ozdobionych symbolem naszego Klubu oraz datą „1929”. Będąc przekonanym, że nie dla wszystkich data ta jest znana, zdecydowałem się na zaprezentowanie nieco danych dotyczących początków „Arki”, jej przedwojennych korzeni i powojennej reaktywacji.

Trzy lat po uzyskaniu przez Gdynię praw miejskich, bowiem w 1929 roku powstał Klub Sportowy „Gdynia”, a w 1934 roku przy ówczesnym Komisariacie Rządu powstał Klub Sportowy „Kotwica”. To były początki...

Czas okupacji oznaczał oczywistą przerwę we wszelkiej, polskiej działalności, również sportowej. Po wojnie, w 1946 roku nastąpiła reaktywacja działalności KS „Kotwica”, tym razem pod nazwą Rybacki Klub Sportowy przy Morskim Instytucie Rybackim.

Na fali powojennego entuzjazmu, powstały również inne kluby sportowe, mianowicie KS „Marynarz” i KS „Portowiec”. Kluby te w 1947 roku połączyły się z KS „Kotwicą”, tworząc Klub „Morski”. Kolejna fuzja nastąpiła w 1952 roku. Do istniejącego Klubu „Morskiego” dołączył klub Kolejarz „Arka”, którego patronem została PPiUR „Arka”, przedsiębiorstwo rybackie znane w cały kraju.


W 1955 roku klub przekształcono w Robotniczy Klub Sportowy „Arka Gdynia”. Po kilku latach, w 1964 roku „Arka” połączyła się z Klubem Sportowym „Dokier”, tworząc Morski Związkowy Klub Sportowy „Arka”. W tym też czasie Klub przyjął żółto – niebieskie barwy klubowe.

poniedziałek, 2 grudnia 2013

„Tomcio Paluch” w Gdyni

Przez wiele lat, w czasach PRL – u, znanym sklepem był „Tomcio Paluch”. Wobec braku w naszym mieście solidnego Domu Towarowego, sklep ten spełniał rolę, którą wtedy trudno było przecenić. Ale zacznijmy od początku.

Była druga połowa lat 50 – tych ubiegłego wieku. W polityce i gospodarce pojawiły się wyraźne symptomy tzw. odwilży. Cezurą tego okresu był październik 1956 roku i dojście do władzy towarzysza Wiesława. Zanim nastąpiło ponowne „przykręcenie śruby” przez pewien czas wydawało się, że Polska się europeizuje. Zapatrzeni w jugosłowiański model socjalizmu, w zakładach pracy powstawały Rady Robotnicze. W mieście pojawiły się nowe, prywatne sklepy i zakłady gastronomiczne, często uruchamiane przez zwolnionych ze stanowisk partyjnych lub związkowych „aparatczyków”. W tzw. sektorze uspołecznionym w tym czasie przystąpiono w naszym mieście do zagospodarowania nowych, to jest pochodzących z nowego budownictwa sklepów, bowiem tak się złożyło, że w tym właśnie czasie oddawano do użytkowania budynki w Śródmieściu, przy ulicy Abrahama i Władysława IV. Na parterach tych nowych bloków znajdowały się lokale sklepowe, w których niebawem powstał sklep „Galux”, „Delikatesy”, „ZURT” i inne. Jednym z liczących się sklepów był wspomniany wyżej „Tomcio Paluch”. Mieścił się on w budynku przy ul. Abrahama 76 – 84, z tym, że wejścia do tej placówki znajdowały się od frontu, czyli od ul. Władysława IV.

Sklep uruchomiono z dnie 1 czerwca 1960 roku, z okazji Dnia Dziecka, bowiem sklep miał wyraźnie „dziecięce przeznaczenie”.

„Dziennik Bałtycki” z dnia 2 czerwca 1960 roku, w niewielkiej notce informował o tym wydarzeniu pisząc lapidarnie, że „sklep jest duży i ładnie urządzony”, co zresztą było zgodne z prawdą. Lokal sklepowy był wąski i długi, bowiem pocięto go na kilka stoisk. Były tu więc stoiska z zabawkami, konfekcją dziecięcą, sprzętem sportowym, z wyrobami z dzianiny i inne. Każde stoisko stanowiło samodzielną jednostkę rozliczeniową, z własnym materialnie odpowiedzialnym personelem. Całością, pod względem administracyjnym, kierował ustanowiony przez dyrekcję kierownik sklepu. Każde stoisko miało własny magazyn, do którego towar dostarczony był od strony ul. Abrahama, co umożliwiało dostawy bez zakłóceń w sklepie.

Wnętrze było estetyczne i kolorowe, w modnych wtedy kolorach „Pikas”, a na posadzce ułożone były podobizny zwierząt, zrobione z kolorowej terakoty. Nad sklepem widniał kolorowy neon „Tomcio Paluch”.


Sklep w tamtych trudnych czasach stanowił w zasadzie jedyne zaopatrzenie we wszystkie potrzebne dla małych gdynian towarów, od wózka poprzez rower i ubrania dla dzieci w każdym wieku, także zawsze był tłumnie odwiedzany przez klientów nie tylko z Gdyni.