Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomnik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Piąty krzyż

Od lat nad śródmieściem i portem w Gdyni góruje krzyż. Ustawiono go na Kamiennej Górze, która w tym miejscu wznosi się na 52 m n.p.m. Sprawia to, że krzyż widoczny jest z różnych punktów Śródmieścia, a także z portu i zatoki.

Jak podaje K. Małkowski w swoim „Bedekerze Gdyńskim” (wydanie z 1995 roku), obecny krzyż to już piąty w tym miejscu. Pierwszy krzyż stanął tu w 1931 roku, gdy podjęto starania o zlokalizowanie tu Bazyliki Morskiej. Jak wiadomo, bazylika w tym miejscu nie powstała, a krzyż usunęli Niemcy, po zajęciu naszego miasta w 1939 roku.

Tuż po wojnie krzyż na Kamiennej Górze przywrócono. Stał on tu do wczesnych lat 60.  ubiegłego wieku. K. Małkowski podaje błędnie, że usunięcie krzyża przez ówczesne władze nastąpiło w 1961 roku. Dysponuję zdjęciami , z których jednoznacznie wynika, że jeszcze w 1963 roku latem (zdjęcie nr 1), krzyż stał na swoim miejscu. Natomiast na zdjęciach z 1967 roku (zdjęcie nr 2), krzyża już nie ma, a w jego miejscu stoi wież triangulacyjna. Zapewne to ten obiekt miał uzasadnić konieczność usunięcia krzyża. Tak więc krzyż usunięto między 1963 rokiem, a 1967 rokiem. Bliższej daty nie udało mi się ustalić. Wiadomo natomiast kto w tych latach rządził w Gdyni i kogo mógł ów krzyż razić... Czy była to inicjatywa miejscowych „wodzów”, czy wykonywali oni jedynie polecenia władz wyższego szczebla? Nie wiadomo też, kto fizycznie krzyż usunął. K. Małkowski podaje tylko, że ów drewniany krzyż spiłowano. Jakie były jego dalsze losy, również nie wiadomo...

Wiadomo natomiast, że nowy krzyż stanął w tym miejscu już po tzw. transformacji ustrojowej i był to krzyż drewniany. Krzyż obecny, metalowy, wykonany w Stoczni Remontowej „Nauta”, stanął tu ponownie jesienią 1993 roku, a poświęcony został przez arcybiskupa Gocłowskiego 3 maja 1994 roku. Wydarzeniu temu, i słusznie, towarzyszyła uroczysta celebra. Wzięły w niej udział liczne  delegacje ówczesnych oficjeli. Była także obecna kompania honorowa Marynarki Wojennej i orkiestra Marynarki Wojennej.



Obecny krzyż ma wysokość 25 metrów i waży około 25 ton, w nocy jest oświetlony, widoczny jest z morza i z miasta. Ze względu na solidność wykonania i użyte materiały powinien przetrwać nad Gdynią przez długie lata.

Zdjęcie nr 1 zrobione latem 1963 roku


Zdjęcie nr 2 zrobione w 1967 roku

sobota, 4 stycznia 2014

Symboliczny pomnik ludzi morza w Gdyni

W centralnym punkcie miasta, w jego śródmieściu, stoi od kilku lat pomnik Antoniego Abrahama. O Placu Kaszubskim, a także o samym Abrahamie pisałem już wcześniej w „Wiadomościach Gdyńskich”, „Pomeranii”, a także na moim blogu. Tym razem kilka słów o centralnym punkcie gdyńskiego portu na którym również znajduje się pomnik. A jest to pomnik ludzi morza.

Najpierw kilka słów o placu, na którym zlokalizowano ten pomnik. Podobnie jak Plac Kaszubski powstał on w efekcie skrzyżowania ulic , a więc w sposób „naturalny”. W przypadku tego portowego placu jest to węzeł szczególny, gdyż zapętlają się tu ulice i nabrzeża portowe. Dochodzi do niego między innymi ulica Chrzanowskiego, stąd rozpoczyna się ulica Polska będąca jedną z głównych ulic portu. Tutaj bierze początek kilka nabrzeży, między innymi Polskie, Pilotowe, Francuskie (zwane też Pasażerskim) czy Węglowe. To tutaj ma swoją siedzibę Kapitanat Portu i główny gmach tego placu, czyli Dworzec Morski. Stąd przez wiele lat tysiące rodaków wyruszało za ocean za chlebem. Tu wreszcie nieliczni z nich powracali do kraju.

Jest to zatem miejsce historyczne, zarówno dla portu jak i dla naszego miasta ale także dla kraju. Z tego między innymi względu Dworzec Morski został wyznaczony na siedzibę Muzeum Emigracji. Właśnie dlatego poddano go też w ostatnim czasie gruntownemu remontowi.


To właśnie na placu przed Dworcem Morskim stoi od lata 1965 roku oryginalny monument. To właśnie jest wspomniany wcześniej pomnik ludzi morza, jak go nieoficjalnie nazwano. Pomnik skonstruowano na niewysokiej bazie z czterech głazów wydobytych z Zatoki Gdańskiej. Symbolizują one  cztery podstawowe „morskie” zawody: marynarza, portowca, rybaka i stoczniowca. Wagę pomnika szacuje się na około 130 ton, a jego wysokość to ponad 9 metrów. Pomysłodawcą zbudowania tego pomnika był Adam Smereka, długoletni i zasłużony gdyński portowiec. 

piątek, 12 lipca 2013

Pomnik ofiar stalinowskiego terroru

Od początku lutego 1998 roku, u zbiegu ul. Świętojańskiej i Pułaskiego stoi oryginalny pomnik, wykonany według projektu pani Tyślewicz, absolwentki gdyńskiej ASP. Miejsce postawienia tego pomnika nie jest przypadkowe, bowiem patrząc od strony Pułaskiego widzimy, że monument stoi na tle szarego budynku zajmującego cały narożnik. Wielu gdynianom gmach ten źle się kojarzy, gdyż w latach stalinowskich mieściła się tu Informacja Wojskowa. W piwnicy tego gmachu mieściło się podręczne więzienie dla tej instytucji.

Niechlubną rolą Informacji w tym okresie poznałem już wcześniej, z relacji osób, które o tę instytucję się otarły, a także z książki E. Obertyńskiego pt. „Noc Komandorów” oraz z osobistych rozmów z autorem.

Tym razem dotarłem do kolejnych szczegółów dotyczących stalinowskiego terroru, który w wojsku uosabiała Informacja, a mianowicie do interesującej książki Mieczysława Filipowicza pt. „Ludzie, stocznie, okręty”. Autor przytacza tam nazwiska i tragiczne losy oficerów Marynarki Wojennej, po których sięgnęła łapa Informacji. Oto kilka tam podanych nazwisk i faktów.

Pan Mohuczy, zasłużony przedwojenny oficer, od marca 1946 roku kontradmirał, dowódca Marynarki Wojennej, odwołany ze stanowiska 30 listopada 1948 roku, aresztowany 7 grudnia , a w dniu 7 marca skazany na 13 lat więzienia. Zmarł wkrótce w 1953 roku, w więzieniu w Sztumie.

Aresztowani zostali też komandor inż. Władysław Sakowicz i komandor inż. Hilary Sipowicz. Po trwającym rok śledztwa skazani zostali na wieloletnie więzienie (od 12 do 14 lat). Kmdr Sakowicz podobnie jak adm. Mohuczy zmarł w więzieniu.

W/w w czerwcu 1957 roku, w czasie tzw. odwilży, zrehabilitowano ich i uwolniono od winy i kary.

Na tym nie koniec.

I tak w 1952 roku rozstrzelano bezpodstawnie kmdr Stanisława Mieszkowskiego, byłego dowódcę ORP „Generał Haller”, obrońcę Wybrzeża we wrześniu 1939 roku.

Podobny los spotkał kmdr por. Zbigniewa Przybyszewskiego, dowódcę helskiej baterii.

W lutym 1951 roku aresztowano szefa sztabu floty kmdr por. Roberta Kasperskiego, byłego obrońcę Helu, a nieco wcześniej, bo w maju 1950 roku, aresztowano kmdr ppor. Wacława Krzywca, byłego dowódcę niszczyciela „Błyskawica”.

W tym samym roku, w grudniu aresztowano kmdr Jerzego Staniewicza i jego zastępce kmdr por. Kazimierza Kraszewskiego, oficerów Wydziału Marynarki Wojennej Sztabu Generalnego.

18 lipca 1952 r. rozpoczął się w Warszawie proces „grupy siedmiu komandorów”. Po trzech dniach zapadł wyrok. Karę śmierci wymierzono: Mieszkowskiemu, Wojcieszkowi, Staniewiczowi, Kasperskiemu i Przybyszewskiemu. Trzej z nich w grudniu 1952 roku zostali straceni. Byli to Mieszkowski, Staniewicz i Przybyszewski. Dwaj pozostali z „grupy siedmiu komandorów” skazani zostali na dożywocie.

Całą sprawę pozostawiam bez komentarza...

niedziela, 5 maja 2013

Do trzech razy sztuka

W przedwojennej Gdyni był Piłsudski dwa razy. Zawsze krótko, jakby mimochodem. Pisałem o tym już wcześniej na moim blogu. Wiadomo też, że już w latach 30 – tych XX wieku, pojawiła się inicjatywa zbudowania w Gdyni na Skwerze Kościuszki pomnika Marszałka. Inicjatorami tego przedsięwzięcia byli dawni legioniści, których całkiem sporo zamieszkało w naszym mieście. Ówczesny pomysł realizacji tego dzieła nie doczekał się realizacji. Niejako na otarcie łez mianowano jedną z ulic miasta, tuż przy magistracie, aż po Zatokę – Aleją Piłsudskiego. Tak było do wojny, bo później, w czasie okupacji aleję tę hitlerowcy przemianowali na Steistrasse, czyli ulicę kamienną, co było zupełnie bezsensowne.

Po wojnie aleję przemianowano ponownie tym razem na Aleję Czołgistów, czcząc w ten sposób polskich czołgistów z Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, którzy uczestniczyli w walkach z hitlerowcami w 1945 roku.

Po 1989 roku powrócono do nazwy przedwojennej czyli Alei Piłsudskiego. Tymczasem w dniu 19 kwietnia 2013 roku, w „Ratuszu” na pierwszej stronie, pojawiła się informacja, że w Gdyni, przed Urzędem Miasta stanie pomnik Marszałka Piłsudskiego. Z zamieszczonej notki wynika, że starania o jego budowę trwały od 2009 roku, że zebrano na ten cel 130 tys. zł., a inicjatywa tego dzieła wyszła od Związku Piłsudczyków RP.

Wszystko wskazuje na to, że pomnik odsłonięty zostanie 10 listopada 2013 roku. Odtąd Piłsudski po raz trzeci zagości w naszym mieście i to nie mimochodem i krótko, ale na stałe.

Starzy Gdynianie czekali na to około 70 lat...

wtorek, 25 grudnia 2012

Natasza

Jadąc ul. Legionów w kierunku redłowskiego szpitala PCK mijamy żołnierski cmentarz są tu mogiły Obrońców Wybrzeża z września 1939 roku, mogiły kilku ofiar przeniesionych z Piaśnicy, a także ponad 1300 grobów poległych żołnierzy radzieckich, którzy oddali swe życie w walkach z Niemcami marcu 1945 roku. Tych grobów jest najwięcej, bo też walki o wyzwolenie Gdyni były długotrwałe i krwawe (pisałem o tym już wcześniej na moim blogu tutaj i tutaj). Wobec setek poległych, kilka lat po wojnie, pomyślano o ich upamiętnieniu stosownym pomnikiem. Był rok 1949. Już w lutym tego roku zawiązał się w Gdyni - cytuję za „Dziennikiem Bałtyckim” z dnia 13 lutego „samorzutnie obywatelski komitet budowy pomnika braterstwa polsko – radzieckiego”, który postanowił zlokalizować taki pomnik na Skwerze Kościuszki.

Z tej notki dowiadujemy się również, że podobny komitet powstał już w 1947 roku lecz nie przejawiał żadnej działalności.

Wtedy, w lutym 1949, sytuacja polityczna kraju była zupełnie inna. W zasadzie rozprawiono się z opozycją, spacyfikowano PSL, a co najważniejsze w grudniu 1948 roku doprowadzono do powstania PZPR monopartii rządzącej od tego momentu w kraju. Był więc sprzyjający klimat dla takich pomnikowych przedsięwzięć.

Po dwóch latach - w lutym 1951 roku - zaprezentowano społeczeństwu gdyńskiemu koncepcje tego pomnika. Pomnik składać się miał z dwóch części, z cokołu zdobionego płaskorzeźbami, oraz ustawionej na nim figury przedstawiającej dziewczynę trzymającej sztandar.

Równocześnie zwrócono się do gdynian z apelem o zakup  cegiełek wyemitowanych przez Komitet Budowy Pomnika Braterstwa Polsko – Radzieckiego. Z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży zamierzano finansować budowę tego pomnika. Cegiełki te miały różne nominały, miały je rozprowadzać organizacje społeczne - głównie TPPR – a jak apelował „Głos Wybrzeża” - winny się one znaleźć w każdej rodzinie. Jak przebiegała ta akcja w praktyce, dziś trudno ustalić. Przypuszczam, że nie obeszło się bez odpowiednich dotacji. Faktem jest, że w październiku 1953 roku, a więc po czterech latach od utworzenia Komitatu Budowy, ów pomnik stanął jak zakładano na Skwerze Kościuszki. Gdynianie szybko nazwali statuę dziewczyny z pomnika Nataszą.


Odtąd pomnik ten stał na Skwerze przez 37 lat, a więc przez większość PRL-u. Pod nim odbywały się różne uroczystości, apele poległych, capstrzyki, uroczyste warty, składanie kwiatów i wieńców z okazji ówczesnych świąt państwowych.

Po transformacji ustrojowej 1989 roku zdecydowano, aby pomnik ten, usunąć ze Skweru Kościuszki. Demontaż nastąpił 22 lipca 1990 roku, a Nataszę przeniesiono na Cmentarz Redłowski i ustawiono w zagajniku przy grobach radzieckich żołnierzy. Cokół stał jeszcze przez kilka miesięcy wreszcie i on zginął ze Skweru. Gdzie go przeniesiono - nie zdołałem ustalić.

Sic transit gloria mundi. 

Na koniec jeszcze zdjęcie Nataszy zrobione w grudniu 2012. 

Natasz na żołnierskim cmentarzu w Redłowie (09.12.2012).