sobota, 12 maja 2012

Nieco wspomnień o budowie Bazyliki Morskiej w Gdyni



Postanowiłem napisać o jednym niepowodzeniu jakie stało się udziałem naszego miasta, a mianowicie o niezrealizowanej dotąd budowie Bazyliki Morskiej w Gdyni.

Z inicjatywa budowy bazyliki i jej zlokalizowania nad miastem, na Kamiennej Górze, wystąpił w 1930 roku ks. dr Stanisław Wojciech Okoniewski – Biskup Chełmiński. Stosowny teren pod budowę tej sakralno – patriotycznej budowli ofiarowało Pierwsze Polskie Towarzystwo Kąpieli Morskich w Warszawie, które było właścicielem większości działek budowlanych w tej części miasta.

W niedługim czasie powołano Towarzystwo Budowy Bazyliki Morskiej, w skład którego jako prezes wszedł Ryszard Gałczyński, a jako członkowie między innymi tak znamienite osobowości jak ks. dziekan J. Tuszyński, konsul N. Korzon, dr W. Łaba, inż. S. Łęgowski.

W/w Towarzystwo już w 1930 roku rozpisało konkurs architektoniczny na budowę kościoła – pomnika odzyskania przez Polskę morza. Zakładano, że przez posadowienie bazyliki na Kamiennej Górze, stanie się ona z daleka widocznym symbolem miasta. Sama zaś Gdynia zyska zdecydowany element urbanistyczny – jakim dla Gdańska jest Kościół Mariacki, dla Warszawy Kolumna Zygmunta, a dla Krakowa – Wawel.

Konkurs wygrał prof. inż. arch. Bohdan Pniewski z Warszawy, który zaprezentował projekt nawiązujący do tradycji gotyckiego budownictwa sakralnego, a równocześnie nowoczesny, smukły i stwarzający wrażenie lekkości, mający wyraziście rysować się na gdyńskim niebie. Zaprojektowana bryła świątyni wznosić się miała na 115 m nad p.m., przy położeniu wierzchołka Kamiennej Góry ma 50 m nad p.m.. Oznaczało to, że planowana budowla miała mieć około 65 m wysokości.

Projekt zakładał, że konstrukcja świątyni będzie żelbetowa – co w owym czasie należało do rozwiązań nowoczesnych. Cała budowla miała być licowana klinkierem.

Kubatura bazyliki wynosić miała 62380 metrów sześciennych, a przyległej plebanii 4536 metrów sześciennych. Budowla miała być posadowiona na specjalnie w tym celu przygotowanym tarasie, który nawiasem mówiąc istnieje do dziś. Był to tak zwany taras zachodni i umożliwiał usytuowanie obiektu wzdłuż osi północ – południe.

Otoczenie świątyni stanowić miały dwa place – niższy dla wojska i wyższy dla cywilów. Zakładano, że niektóre msze będą miały charakter polowy i z myślą o nich, nad głównym wejście zaprojektowano ołtarz na wysokości 9,5 metra nad poziomem placu.

Bazylikę wieńczyć miały trzy strzeliste wieże, komponujące się w koronę, a symbolizujące trzy zabory, z których odrodziła się Polska! Jak widać – dzieło przemyślane było w najdrobniejszych szczegółach.

W niedziele, 1 lipca 1934 roku, z okazji Święta Morza, nastąpiło uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego pod przyszłą bazylikę. Aktu tego dokonał jej inicjator i promotor ks. bp W. Okoniewski, zaś pierwszą cegłę pod monumentalną świątynię położył Prezydent Rp Ignacy Mościcki.

To uroczyste wydarzenie stało się kolejnym impulsem aktywizującym ofiarność Polaków w prowadzeniu tego ogólnonarodowego przedsięwzięcia. A pieniędzy potrzebnych na jego realizację było niemało. Według szacunków kosztorysowych ok. 3,5 mln złotych! Toteż prowadzono akcję propagandową w prasie, poprzez ogniwa Ligi Morskiej i Kolonialnej na terenie całego kraju, organizowano kwesty...

Jestem w posiadaniu tekstu opublikowanego przez bp S. Okoniewskiego, w którym zwraca się on z apelem do społeczeństwa o wzmożenie ofiarności na intencję budowy bazyliki. Znany jest mi również tekst J. Stępowskiego (,,Morze” nr 11, z listopada 1937 r.) pt. ,,U fundamentów bazyliki morskiej”, którego niewielki fragment cytuję:

,,Kilkakrotnie podnoszono konieczność zbudowania w Gdyni monumentalnej świątyni morskiej, która by w sposób wiadomy i godny powagi wskazała i uwidoczniła symbol głębokiego, nierozerwalnego przywiązania Polski – jako państwa i narodu – do wiary katolickiej. Za wiele – odpowiedziano jednak na to – za wiele kosztów! Nie stać nas na to. Kryzys, bieda...Czas z tym skończyć. Naród, który własnymi ramionami zbudował Gdynię, na pewno bez wahania, z gotowością, z całego serca, stanie u fundamentów i kielni, aby wznieść świątynię wdzięczności Bogu (...) Czas ten przyszedł obecnie i dojrzał w oczach. Na dzień 21 listopada 1937 r. za staraniem Ligi Morskiej i Kolonialnej, przeprowadzona zostanie zbiórka publiczna na terenie całej Polski na rzecz budowy Bazyliki Morskiej w Gdyni. Na dzień 21 listopada 1937 r. każdy Polak, każdy z nas, czujący ważkość grosza składkowego, winien złożyć przy zbiórce powszechny datek (...).”

Powyższy cytat świadczy, że realizacja przedsięwzięcia natknęła na trudności finansowe, że w działaniu powszechnego entuzjazmu nastąpił nieprzewidywalny impas...

W tym samym mniej więcej czasie rozeszła się wśród gdynian wieść,że teren przeznaczony pod budowę bazyliki, na którym stały już fragmenty fundamentów, nie posiada koniecznej nośności,
że ciężka budowla na nim posadowiona może runąć. Obawy te potwierdziły ponoć stosowne badania geologiczne gruntu! Szkoda tylko, że badań tych nie przeprowadzono wcześniej...

Zaczęto szukać innej lokalizacji. Zaczęto rozważać zbudowanie bazyliki u podnóża Kamiennej Góry, gdzie grunt był stabilny. Ale to wymagało uporządkowania spraw własnościowych gruntu, ewentualnego przeprojektowania bądź wręcz opracowania nowego projektu i dokumentacji technicznej!

W tej sytuacji prace na zachodnim tarasie zostały wstrzymane. A czas płynął nie ubłagalnie.

Zbliżał się wrzesień 1939 roku, a wraz z nim ogarniająca cały świat pożoga wojenna. Sprawę budowy bazyliki odłożono ad calendas graecas. Pieniądze zebrane na ten szczytny cel gdzieś przepadły, a wysiłek społeczny zniweczyła... wojna. Szkoda, że dzieła tego nie sfinalizowano!

Może dziś do tej koncepcji powrócić!?

Dysponujemy przecież innymi niż przed laty możliwościami technicznymi...

2 komentarze:

  1. Dobrze, że o tym napisałeś. Wogóle o tym nie wiedziałem. Świetny pomysł to był. Popieram pomysł, że powinno się do tego wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  2. O zbudowaniu Bazyliki Morskiej w Gdyni dowiedziałam się niedawno, do tej pory nie miałam świadomości, że był taki projekt. Szkoda, że nie sfinalizowano tego dzieła, byłby to jeden z pięknych symboli miasta.

    Dziękuję za artykuły o Gdyni, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń