sobota, 5 maja 2012

Początki stoczni w Gdyni. Część 1.


Historia stoczni w Gdyni sięga roku 1922. Wprawdzie łodzie na gdyńskim brzegu budowano już wcześniej, nawet w poprzednich wiekach, ale trudno owo ,,budownictwo okrętowe” nazwać początkami przemysłu stoczniowego. Była to działalność, którą dziś nazwalibyśmy chałupnictwem - ot, taka wytwórczość na własne i najbliższych sąsiadów potrzeby.

Historycznie rzecz ujmując, formalnoprawne zaistnienie stoczni w Gdyni nastąpiło 3 listopada 1922 roku, kiedy to u notariusza Jana Neumanna w Wejherowie zapisano w rejestrze pod numerem 697 ,,Stocznia w Gdyni Towarzystwo z ograniczona poręką”. Tak dosłownie brzmi paragraf 1 aktu notarialnego. Paragraf 2 zaś jednoznacznie precyzował cel powstałej spółki – przytaczam go w całości, gdyż wynika z niego zakres działania powstającej stoczni: ,,Celem Towarzystwa jest remont już istniejących i budowa nowych statków morskich różnych wielkości nie wyłączając łodzi oraz prowadzenie wszelkich robót, związanych z budową statków”. Towarzystwo zakładało siedem osób, a mianowicie: ksiądz Kamil Kontak z Gdańska, inż. Janusz Kosstuch z Gdyni, konsul Witold Kukowski z Kolibek, prokurent Bolesław Leppert z Sopotu, kpt. marynarki Stefan Schmidt z Gdańska, inż. Rajmund Stodolski z Gdyni, dyr. banku dr Michał Szuca z Gdańska (zachowałem kolejność jak w oryginalnym akcie erekcyjnym).

Jak wynikało z kolejnych zapisów, towarzystwo zawiązywało się na czas nieograniczony, a jego kapitał zakładowy wynosił 20 mln marek. Łącznie akt, o którym mowa, składał się z dziesięciu paragrafów, a podpisało go dziewięć osób – bowiem zgodnie z zapisem w par. 5 do spółki doszedł, poza już wcześniej wymienionym, dyr. handlowy Jan Kiniewski z wkładem 3 mln marek i Żegluga Przybrzeżna Towarzystwa z ogr. poręką z aportem w wysokości 5 mln marek.

Pod tym paragrafem znajduje się dopisek – uwaga, bardzo istotna w działalności spółki, którą widocznie wcześniej przeoczono, o brzmieniu: ,,Na każde 100000 marek przypada 1 głos”.

Towarzystwo prowadziło swoją działalność przez cztery lata, po których upadło. W tym czasie ograniczało się do remontów, głównie kutrów rybackich i mniejszych statków handlowych.

Po niedługiej przerwie, z końcem grudnia 1927 roku zawiązała się kolejna spółka akcyjna pn. Stocznia Gdyńska. Już po roku większość jej akcji przejęła stocznia gdańska – Danzinger Wertf, której plany wobec naszej stoczni były jednoznaczne – zniszczyć rosnącego polskiego konkurenta!

Gdański potentat robił wszystko, aby gdyńską działalność stoczniową hamować i ograniczać. W tej sytuacji naszej stoczni pozostały remonty i budowa nielicznych małych jednostek dla potrzeb gdyńskiego portu, dla rybołówstwa i marynarki wojennej.

Oto jak sytuację stoczni gdyńskiej z tamtych lat charakteryzuje ówczesny komisarz rządu Franciszek Sokół: ,,...Stocznia Gdyńska miała charakter spółki akcyjnej, w której 75 % akcji po równej części miały firmy przemysłu ciężkiego(...) Cały kapitał akcyjny wynosił 4 miliony złotych i był zmobilizowany w Polsce, bo i Stocznia Gdańska na kupno swoich akcji otrzymała fundusze z Polski (?!) . W ciągu trzech lat Stocznia Gdyńska doszła do zatrudnienia 500 pracowników, którzy stanowili wspaniałą, fachową i wyspecjalizowana ekipę polską” (wszystkie cytaty z książki ,,Brama na świat – Gdynia 1918 – 1939”).

Osobiście nie dopatruję się powodów do zadowolenia, bowiem wybudowaliśmy w tym czasie:

  • motorówkę o długości 15 m dla potrzeb Urzędu Morskiego o nazwie ,,Samarytanka” - wrzesień 1931 rok;
  • dalekomorski kuter rybacki ,,Hel 111” o pojemności 30 BRT – sierpień 1932 rok, dla MIR-u w Gdyni;
  • trałowiec ,,Mewa” (znak taktyczny T2) dla Marynarki Wojennej o wyporności 183 ton – październik 1935 rok;

Ciąg dalszy nastąpi...

1 komentarz:

  1. ....efekty pracy Stoczni Gdynia w 1935 r. przy przebudowie ORP "Mazur" z dwukominowego na jednokominowy można zobaczyć na stronie http://marynarkawojenna.pl
    Okręt został zatopiony w porcie Oksywie 1.09.1939 r.Groby niektórych marynarzy a w tym st.bosmana St.Łysaka z Sosnowca znajdują się na cmentarzu oksywskim.Dziękuję za ciekawe artykuły o stoczni.

    OdpowiedzUsuń